REKLAMA

Burmistrz Leska bez wotum zaufania i absolutorium. „Jest Pan najgorszym burmistrzem po 1990 roku”

LESKO / PODKARPACIE. Podczas sesji absolutoryjnej, która odbyła się wczoraj w Lesku Adam Snarski usłyszał, że jest najgorszym burmistrzem po 1990 roku. Na dodatek stracił też znacznie poparcie w radzie. Z 8 radnych, którzy wspierali go na początku kadencji, za udzieleniem wotum zaufania i absolutorium głosowało tylko 3.

Dorota Mękarska

Adam Snarski pojawił się w Lesku wprost z przestrzeni wirtualnej, w której wykreował się na burmistrza Leska, skutecznie zdobywając mandat. Początkowo układ sił w radzie może nie był komfortowy, ale burmistrz dysponował większością składającą się z 8 radnych. Rozkład głosów zmienił się jednak na przełomie roku.

Na początku sesji burmistrz miasta przedstawił raport o stanie miasta. Zaznaczył, że budżet był głównie kreowany przez Radę Miejską w Lesku za pomocą zmian w uchwale budżetowej.

Bez względu na Państwa ocenę mojej pracy i pracowników urzędu, powinniśmy nadal rzetelnie wykonywać swoje obowiązki i nie schodzić z kursu, jaki obraliśmy – na zakończenie swojego wystąpienia stwierdził burmistrz.

Szczegóły z raportu rozwinęli kierownicy wydziałów UMiG i prezesi spółek komunalnych. Jest to bardzo szeroki materiał dlatego odsyłamy do nagrania z sesji i strony BIP Urzędu Miasta i Gminy Lesko.

Gdzie płynie ten statek?

Trudno przytoczyć wszystkie zarzuty kierowane w stronę burmistrza Leska. Radni krytykowali stan zaawansowania rozpoczętych inwestycji lub ich brak, stan leskich spółek, rozdzielanie po „uważaniu” pieniędzy z funduszu drogowego, bez oglądania się na plany, wzrost opłat komunalnych, politykę informacyjną i promocyjną, gospodarkę wodno-ściekową, inwestycje drogowe, politykę zatrudnieniową, itd.

Nie będę cytował klasyka, że pieniędzy nie ma, ale są na rozrywki –powiedział Kazimierz Sopata, akcentując, że nie ma ich na kanalizację, na oświetlenie uliczne, na drogi i chodniki. – To są ważne rzeczy, a nie stawianie wiaty, czy witaczy – skonkludował.

Radni skrytykowali też jakość współpracy między burmistrzem a radą. Zarzucili mu, że skłócił radę i sołectwa między sobą. Według nich burmistrz oczernia radnych i manipuluje mieszkańcami mając do dyspozycji środki przekazu.

Kazimierz Sopata przestrzegł, że jeśli zarząd miasta nie zmieni swojego postępowania, to pracuje już na brak wotum zaufania i absolutorium za 2021 rok.

Wszystko się rozjechało. Statek, którym Pan płynie jest pusty. Ludzie mówią, że nie tego oczekiwali – dodał Łukasz Podkalicki.

Według Andrzeja Buszty Lesko w obecnej chwili znajduje się w „matrixie”. Radny zarzucił burmistrzowi, że przekazuje mieszkańcom nie do końca zgodne z prawdą informacje. Powołał się na przykład oświetlenia w Średniej Wsi, o którym burmistrz miał powiedzieć, że już wszystko jest przygotowane do tej inwestycji.

To są jakieś jajca – bez ogródek stwierdził radny. – To, że jest prąd we wsi nie znaczy, że oświetlenie jest zrobione.

Odniósł się również do słów Adama Snarskiego o „utrzymaniu kursu”.

Ten kurs jest dobry dla burmistrza, ale nie dla gminy. Gmina traci potencjał – narzekał radny, apelując, by Adam Snarski przestał żyć w wirtualnym świecie, nie patrzył na Lesko przez pryzmat Fb, czy transmisji online, ale wyszedł na ulicę.

Koń jaki jest, każdy widzi. Jakie jest Lesko, każdy widzi – stwierdził Janusz Żaczek, porównując rzeczywistość z zapowiedziami z kampanii wyborczej. Przeprowadził m.in. surową krytykę działań burmistrza dotyczących kanalizowania południowej części gminy.

Popierałem Pana przez dwa lata, ale stracił Pan moje zaufanie – stwierdził na koniec.


foto: Paweł Kusal

W gminie doszło do „dziwnych rzeczy”

Wcześniej kredytu zaufania nie udzielił burmistrzowi również Piotr Bąk, licząc na wprowadzenie w gminie właściwych standardów i wyrównanie różnicy między sołectwami.

Grubo się przeliczyłem. Władza prędzej, czy później się deprawuje – powiedział, dodając, że Adam Snarski przez 2 lata próbował stwarzać pozory normalności, ale w ur. doszło w gminie do „dziwnych rzeczy”, jak to ujął. Radny do opisu sytuacji użył bardzo mocnych słów, mówiąc o nepotyzmie, anarchii, braku szacunku i poszanowania dla pracowników. Jego zdaniem opieszałość w wykonywaniu zadań i pasywna postawa burmistrza skutkują poważnymi stratami finansowymi dla gminy.

Radny Bąk nie zostawił też suchej nitki na polityce informacyjnej burmistrza. Według niego wpisy, które Adam Snarski zamieszcza w mediach społecznościowych nic nie wnoszą, oprócz podziału w społeczeństwie.

Chce pan zrobić z siebie naszą ofiarę, ale to mieszkańcy są ofiarami Pana rządów – wypalił radny.

Inne samorządy „odjechały” Lesku

Tomasz Bebkiewicz podziękował za udane przedsięwzięcia, m.in. za stację uzdatniania wody w Średniej Wsi, adaptację świątyni ormiańskiej, ale zaraz na początku wystąpienia podkreślił, że dalej nie będzie tak dobrze, nazywając budżet, który władze miasta uznały za historyczny „histerycznym”. Zwrócił uwagę, że Adam Snarski rozpoczął swoje rządy w Lesku dysponując większością w radzie. Według radnego momentem przełomowym była akcja ratusza pt. Zapytaj radnego dlaczego? Według Bebkiewicza była ona stekiem kłamstw.

Wtedy w niektórych radnych coś pękło – powiedział samorządowiec, wskazując na kolejne akcje i obraźliwe artykuły deprecjonujące radę.

Radny przeprowadził też krytykę, bazując szczegółowo na raporcie m.in. wykonania budżetu, gospodarki mieszkaniowej, promocji, gospodarki wodno-kanalizacyjnej, sytuacji w spółce LPK (strata 840 tys. zł, czyli 10 razy więcej w przeciągu 2 lat), basenu (strata ponad 1,2 mln zł). Odniósł się także do działań władz miasta w czasie pandemii. Inne gminy, według radnego przekuły ten negatywny czas w sukces, pozyskując poważnie środki finansowe.

Inne samorządy nam odjechały – powiedział, wyrzucając burmistrzowi pasywność w pozyskiwaniu środków zewnętrznych.

Podsumował też negatywnie sam raport, stwierdzając, ze zawiera sprzeczności, co kompromituje jego autora.

Z kolei Łukasz Podkalicki nie zostawił na władzach miasta suchej nitki krytykując niedostateczne działania miasta odnośnie turystyki, a wypromowanie Czarnej Damy uznał za błąd.

Zdaniem samorządowca miasto jest brudne i zaniedbane, ale burmistrz tego nie widzi, choć codziennie przechodzi do pracy obok zjawisk, które o tym świadczą.

Radna: Burmistrz nie ma wizji rozwoju Leska

Miało być pięknie, kolorowo, transparentnie, ale Pan nie ma wizji rozwoju naszego miasta. Gdzie są ściągani przedsiębiorcy, gdzie rozwój turystyki? Naraża Pan gminę na utratę pieniędzyEdyta Wojtowicz-Wojdanowska wspomniała o zwalnianych pracownikach, którzy sukcesywnie wygrywają w sądach. Wiceprzewodnicząca nie szczędziła ostrych słów, mówiąc o niekompetencji, niedoświadczeniu, indolencji i nieumiejętności współpracy burmistrza z radą

Jest Pan najgorszym burmistrzem po 1990 roku – tymi słowami zakończyła swoje wystąpienie.

Kropkę nad „i” postawił Dariusz Kotyła, zwracając uwagę, że mieszkańcy Leska czerpią wiedzę o mieście głównie z oficjalnych kanałów, w których pokazywana jest bardzo dobra sytuacja miasta.

Ale czar pryska, gdy przechodzi się do konkretów – zauważył przewodniczący Rady Miejskiej w Lesku.

Dariusz Kotyła porównał leski samorząd z sąsiednimi, w których realizowane są wielkie inwestycje, a w Lesku burmistrz Snarski zajęty jest urządzaniem swojego królestwa w ratuszu, obstawiając się osobami biernymi, miernymi, ale wiernymi. Zarzucił burmistrzowi manipulowanie opinią publiczną, wspominając o ostrzelaniu z broni pneumatycznej jego domu.

Co musi się jeszcze wydarzyć, aby zmienił Pan podejście do rady? – pytał przewodniczący, przestrzegając burmistrza, że może znaleźć się na mieliźnie.

Burmistrz: Nic się nie zmieniło

Wystąpienie burmistrza po wypowiedziach radnych można nazwać technicznym. Nie odniósł się do stawianych mu zarzutów natury ogólnej, ale odpowiadał na konkretne pytania. Trudno przytaczać tu wszystkie niuanse inwestycyjne i inne wyjaśnienia wynikające z zadań realizowanych przez gminę. Na koniec burmistrz tak podsumował nieprzychylne mu wystąpienia:

To nie pierwszy rok, gdy próbowaliście być przeciw – zwrócił się do krytykujących radnych. – Nic się nie zmieniło, a argumenty są takie same – dodał, zaznaczając, że budżet dostał pozytywną opinię RIO, a miasto Lesko pnie się w rankingach samorządowych, zajmując ostatnio dobre 133 miejsce w Rankingu Finansowym Samorządu Terytorialnego w Polsce, co jest sporym progresem od 2016 roku, gdy było na 342 miejscu.

Odpowiedź znowu wywołała falę polemiki, co burmistrz od czasu do czasu kwitował uśmiechem. Na to zareagował ze zdenerwowaniem radny Sopata.

Może Pan się szyderczo śmiać. Próbował sobie Pan zrobić z nas sługusów i chciał Pan robić, co chce – wygarnął.

Jacek Bańczak wracając do złej współpracy burmistrza z radą, zauważył, że ten nie ma nawet numerów telefonów do radnych.

Twierdził Pan, żeśmy Pana atakowali, a ja mówiłem, że dałem Panu szansę, ale wykazał się Pan tylko ignorancją i arogancją – zaznaczył.

Trójka radnych milczała

Po tak ostrej dyskusji, chyba nikt nie przypuszczał, że wynik głosowania będzie dla Adama Snarskiego korzystny. Dziwne, że nie wypowiedział się ani jeden radny, który działania burmistrza Leska ocenia pozytywnie. W głosowaniu za nieudzieleniem wotum zaufania było 10 radnych, 3 za, a 1 wstrzymał się od głosu.

Przed głosowaniem dotyczącym absolutorium doszło do wątpliwości prawnych, gdyż opinia Komisja Rewizyjna, która wystąpiła do Rady Miejskiej w Lesku o nieudzielenie absolutorium nie otrzymała opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej w tej sprawie. To zdaniem prawników stanowi naruszenie prawa. Przewodniczący zarządził jednak głosowanie.

Rada Miejska w Lesku takim samym stosunkiem głosów jak przy wotum zaufania nie udzieliła Adamowi Snarskiemu absolutorium.

16-07-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym: