LESKO: Pracownicy pogotowia ratunkowego powiedzieli dość! Szpitalowi grozi spłata zaległych świadczeń w kwocie ok. 700 tys. zł (ZDJĘCIA)


LESKO / PODKARPACIE. Nakazem wypłacenia zaległych świadczeń zakończyła się sprawa sądowa byłej pielęgniarki pogotowia ratunkowego leskiego szpitala. Kwota blisko 15 tys. zł to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. O uregulowanie zaległych dodatków do pensji zwróciło się do sądu 49 pracowników pogotowia. Według wstępnych szacunków, szpitalowi grozi uszczuplenie kasy o około 700 tys. zł.

Tomasz Sokołowski

Sąd: Te pieniądze należą się również pracownikom pogotowia

Sprawa sięga jeszcze 2003 roku, kiedy jak przekazują przedstawiciele NSZZ „Solidarność ’80” przy SP ZOZ w Lesku, zaprzestano wypłacania dodatków dla pracowników pogotowia ratunkowego za pracę w nocy oraz w niedzielę i święta. Wtedy zatrudnionym przedstawiono interpretację przepisów, która w tamtym czasie nie wzbudzała kontrowersji. Sytuacja zmieniła się jednak w 2011 roku wraz z wprowadzeniem nowych zapisów ustawowych.

Jesteśmy chyba jedynym pogotowiem w kraju, w którym nie są płacone dodatki za pracę w nocy, w niedzielę oraz święta. Zgodnie z przepisami, za pracę w nocy należy się dodatek na poziomie 45%, natomiast za dni świąteczne 65%. My otrzymywaliśmy jedynie 20% za noce. O świadczeniach za niedziele i święta nie było mowy. Warto dodać, że pełny dodatek był wypłacany wszystkim uprawnionym pracownikom szpitala, z wyjątkiem osób zatrudnionych w pogotowiu – mówi Tadeusz Skowroński, przewodniczący NSZZ „Solidarność ’80” przy szpitalu w Lesku.

W końcówce 2014 roku emerytowana pracownica leskiego pogotowia zdecydowała się zawalczyć o niewypłacone pieniądze. Sprawa trafiła do sądu. W pierwszej instancji wymiar sprawiedliwości nie znalazł uzasadnienia roszczeń byłej pielęgniarki, ale już w sądzie apelacyjnym, 12 lutego 2016 roku zapadł wyrok nakazujący pracodawcy uregulowanie należnych świadczeń. Kobieta otrzymała niespełna 15 tys. zł za okres 2 lat i 2 miesięcy.

Po ogłoszeniu wyroku na pewno czułam ulgę. Satysfakcję, że mieliśmy rację i że również zdaniem sądu, te pieniądze się nam po prostu należały. To były nasze, zapracowane pieniądze, o które walczyliśmy wiele lat – mówi emerytowana pielęgniarka pogotowia ratunkowego w Lesku.

49 pracowników pogotowia składa pozwy

Dokładnie 10 dni po wyroku w sprawie koleżanki, 49 osób zatrudnionych w leskim pogotowiu zdecydowało się złożyć wnioski do Sądu Rejonowego w Sanoku o wypłatę zaległych świadczeń od 1 stycznia 2012 roku.

Zdecydowaliśmy się wziąć sprawy we własne ręce. Nasze wcześniejsze próby polubownego załatwienia sprawy nie przynosiły żadnego efektu. Dość powiedzieć, że w marcu 2015 roku staraliśmy się przed sądem o zawarcie ugody. Wtedy pracodawca stwierdził, że wypłata tych pieniędzy się nam nie należy. Nie mieliśmy innego wyjścia – mówi Tadeusz Skowroński.

Tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale również o to, że ktoś nie przeanalizował zmian w ustawie z 2011 roku i nie dostrzegł konieczności regulowania tych zobowiązań – dodaje była pracownica pogotowia.

Sprawę komplikowały choćby takie zabiegi naszych zwierzchników, jak nagłe rotacje w zespołach wyjazdowych, czy zmiany miejsca pracy. Stacjonujemy w Lesku, Polańczyku i Cisnej. Po zmianach, niektórzy pracownicy zamiast 10, do pracy dojeżdżali 30 km. Oczywiście, każdy pracownik pogotowia powinien być uniwersalny, ale nie do przecenienia jest aspekt zgrania zespołu, utrwalonej współpracy i wypracowanych mechanizmów działania – mówi z kolei Szczepan Pączek, pracownik pogotowia i członek NSZZ „Solidarność ’80”.

Według wstępnych analiz, jeśli sąd nakaże wypłacenie pieniędzy wszystkim wnioskodawcom, szpital będzie musiał wyłożyć około 700 tys. zł. Dla porządku warto zaznaczyć, że dyrektorem leskiego szpitala w pierwszym okresie zawartym w pozwach pracowników pogotowia był Wiesław Kuzio, obecnie wicestarosta leski. Od maja 2014 roku jego funkcję przejął Robert Płaziak.

Po objęciu stanowiska w maju 2014 roku, w ramach bilansu otwarcia, określony został stan jednostki oraz zidentyfikowane zostały zdarzenia niepożądane z lat poprzednich. Należy do nich również sprawa roszczeń pracowników działu pomocy doraźnej. Wszelkie działania do podjęcia zostały ujęte w realizowanym programie naprawczym – mówi Robert Płaziak, dyrektor SP ZOZ w Lesku.

Normalne funkcjonowanie szpitala niezagrożone

Wpływ na bieg wydarzeń mógłby mieć ewentualny wniosek kasacyjny w sprawie wyroku z 12 lutego br. Na razie nie wiadomo jednak, czy pracodawca złoży skargę w Sądzie Najwyższym. Bez względu na finał, jak deklaruje dyrektor, nie ma żadnych obaw o niezakłócone funkcjonowanie leskiego szpitala.

Na dzień 25.02 SP ZOZ w Lesku nie posiada uzasadnienia wyroku, który zapadł w sprawie emerytowanej pracownicy. Od tego dokumentu uzależnione są kolejne kroki szpitala. Na tę chwilę nie jestem w stanie przesądzić, czy złożymy wniosek kasacyjny. Tego typu sprawy muszą być wkalkulowane w ryzyko funkcjonowania szpitala i nie mogą zakłócić jego normalnego działania – wyjaśnia Robert Płaziak.

Szpital w Lesku na 4. miejscu w Polsce

O ile sprawa ewentualnej wypłaty pieniędzy pracownikom pogotowia może martwić włodarzy szpitala, o tyle ostatnio odniesiony sukces, jest z pewnością powodem do dumy. Pod koniec stycznia, SP ZOZ w Lesku ucieszył się z wyróżnienia przyznanego w rankingu opublikowanym przez Dziennik Gazetę Prawną (metodologia: Magellan, weryfikacja danych finansowych: Deloitte Polska). W kategorii szpitali publicznych, których kontrakt z NFZ nie przekracza 29 mln zł, leska placówka zajęła 4. miejsce w Polsce. Nie bez znaczenia był tu program naprawczy realizowany od 2014 roku.

Należy zaznaczyć, że wnioski pracowników działu pomocy doraźnej dotyczą okresu od 2011 r. Realizację programu naprawczego rozpoczęliśmy w 2014 roku. Do tej pory udało nam się przeprowadzić restrukturyzację zobowiązań i zadłużenia oraz poprawić wyniki finansowe szpitala. Zwiększyliśmy wartość budżetu jednostki ogółem do około 29 mln zł,  w najbliższym czasie planujemy zmiany organizacyjne i podjęcie inwestycji w celu rozwoju nowych rodzajów działalności – zaznaczył dyrektor leskiej lecznicy.

Do sprawy wrócimy.

1

[Nie odnaleziono galerii]