REKLAMA

Pojedziemy „pendolino” do Rzeszowa? Wicemarszałek: Nie można mówić, że to tylko wizja

SANOK / PODKARPACIE. Niemałe emocje wzbudziła w Sanoku informacja, że Centralny Port Komunikacyjny ogłosił przetarg ramowy na wykonanie opracowań techniczno-ekonomiczno-środowiskowych dla kilkunastu nowych linii kolejowych. Jest wśród nich nowa linia kolejowa Rzeszów – Sanok przez Brzozów.

Dorota Mękarska

Na stronie CPK można przeczytać o tej sztandarowej dla obecnego rządu inwestycji: „Centralny Port Komunikacyjny to planowany węzeł przesiadkowy między Warszawą i Łodzią, który zintegruje transport lotniczy, kolejowy i drogowy. W ramach tego projektu w odległości 37 km na zachód od Warszawy, na obszarze ok. 3.000 hektarów zostanie wybudowany Port Lotniczy Solidarność, który w ramach pierwszego etapu będzie w stanie obsługiwać 45 mln pasażerów rocznie. W skład CPK wejdą też inwestycje kolejowe: węzeł w bezpośredniej bliskości portu lotniczego i połączenia na terenie kraju, które umożliwią przejazd między Warszawą, a największymi polskimi miastami w czasie nie dłuższym niż 2,5 godz.”

Polityka nie może determinować działania

Superwęzeł komunikacyjny wymusi powstanie sieci transportowej na terenie całego kraju. Szybka kolej ma docierać do każdego regionu, a pociągi mają jeździć z prędkością 200 – 250 km/godz. System połączeń oparto o 10 tras kolejowych tzw. szprych komunikacyjnych. Jedna z nich, ciąg nr 6, ma połączyć węzeł transportowy z Rzeszowem, a dalej z Sanokiem. Do naszego miasta czas przejazdu ma wynosić 2 godziny i 35 minut.

Inwestor, czyli spółka CPK zamierza zmodernizować i wybudować w ramach tego ciągu kilkanaście linii kolejowych. O ile jednak połączenie Rzeszowa z CPK szybką koleją jest możliwe do zrealizowania, gdyż częściowo będzie biec po starej linii (spółka CPK podpisała już umowę na prace przygotowawcze dla nowej 40 km linii kolejowej na odcinku: Łętownia – Rzeszów), to powstanie około 50 km linii 122 jest wysoce dyskusyjne. Trzeba pamiętać, że należałoby ją wybudować od podstaw i to w trudnym terenie. Na razie nic nie wiadomo na temat kosztów.

Inna rzecz to koniunktura polityczna. CPK to projekt PiS, który nie wiadomo czy będzie kontynuowany, jeśli ta formacja polityczna straci władzę.

Piotr Pilch. Foto: UMWP

– To nie może determinować naszego działania – podkreśla Piotr Pilch, wicemarszałek województw podkarpackiego, członek zarządu województwa podkarpackiego d.s. transportu. – Jeśli PiS wygra kolejną kadencję i następną to na pewno ten projekt będzie zrealizowany.

Na linii 122 zyska południowa część województwa

Budowa linii 122 znalazła się, jako jedno z zadań do realizacji, w dwuetapowym przetargu ogłoszonym przez spółkę CPK. Przedmiotem zamówienia jest zawarcie umowy ramowej dotyczącej opracowania studiów techniczno-ekonomiczno-środowiskowych dla inwestycji kolejowych związanych z budową CPK. Na realizację zlecenia wykonawcy mają 84 miesiące.

Inwestor przekonuje na swojej stronie: „Efektem budowy opisanych powyżej linii będzie także krótsza, niż po istniejących obecnie liniach, trasa w relacjach z CPK i Warszawy przez Radom do Rzeszowa, i dalej w kierunku Przemyśla oraz południowej części województwa podkarpackiego. Ulegnie zatem skróceniu także czas przejazdu. Dodatkowo warunki podróżowania poprawią się w wyniku budowy linii nr 122 Rzeszów – Sanok. Dzięki niej w system transportu kolejowego włączone zostaną kolejne miejscowości (m.in. Brzozów). Ponadto czas przejazdu w relacjach z Rzeszowa do Jasła i Krosna ulegnie skróceniu wskutek wykorzystania nowych odcinków linii 106 Rzeszów – Jasło”.

To jak wyprawa na Marsa

Plany postawiły na nogi lokalnych entuzjastów kolei, którzy natychmiast zaczęli stawiać pytania o rewitalizację linii kolejowych 107 i 108. W internecie zawrzało. Wizje, szklane domy, polityczne obiecanki – to tylko niektóre określenia na tę koncepcję.

Dla Igora Wójciaka ze Stowarzyszenia DolinaKolejowa.pl projekt budowy linii 122 to jak plany wyprawy na Marsa.

Igor Wójciak. Foto: red.

– Patrząc na dotychczasowe osiągnięcia w budowie linii kolejowych, nie wróżę temu przedsięwzięciu sukcesu – podkreśla, powołując się na przykład linii Kraków – Zakopane, czy na niezrealizowany 2,5 km łącznik między Szebniami a Jedliczem, który by skrócił czas podróży z Sanoka do Rzeszowa do 2 godzin.

– To są jakieś fantasmagorie, podczas gdy podstawowe rzeczy leżą i kwiczą.  Opowiada nam się o szybkiej kolei do Rzeszowa, a na terenie Bieszczadów nawet busy nie jeżdżą. Trzeba zacząć od spraw podstawowych – twierdzi Wójciak.

Nasz rozmówca stoi na stanowisku, że trzeba publicznie zadać pytanie, czy lepiej wyłożyć pieniądze na 2,5 km łącznik, co nawet jest w stanie wyasygnować województwo, czy forsować budowę bardzo kosztownej linii kolejowej? Według niego odpowiedź jest prosta.

To nie są wizje, ale projekt w trakcie przygotowywania

– To nie są wizje – Piotr Pilch uważa, że nie można mówić o linii 122 jak o mrzonkach, czy fantasmagoriach. – Nie jesteśmy już na etapie wizji, ale wydatkowania konkretnych pieniędzy Ten projekt jest na etapie przygotowywania studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego. To trzeba ludziom mówić, a nie, że są to wizje. Rząd jest zdeterminowany, by zbudować nowy układ komunikacyjny w Polsce. Ten układ zmieni się też w całym regionie. Przecież nikt już nie będzie jechał 2,5 godziny z Sanoka przez Jasło do Rzeszowa, tylko pojedzie szybkim pociągiem.

– Moim zdaniem „pendolino” z Sanoka do Rzeszowa nie jest potrzebne. Ten pociąg zużywa trzy razy więcej energii elektrycznej. Ktoś musi za to zapłacić. Niewiele osób będzie na to stać – uważa z kolei Wójciak.

Lepiej pasażerom taksówkę podstawić

Marszałek Pilch utrzymuje, że władze wojewódzkie chcą wesprzeć rewitalizację linii 107 i 108, jednakże jest „ale” i to nie jedno. Pierwsza z nich dotyczy niskiej frekwencji linii 107.

– Badania wykazały, że średnio na tej linii pociągiem jeździ zaledwie kilka osób, od jednej do trzech. Mamy wyłożyć kilkaset milionów złotych dla takiej liczby pasażerów? To lepiej im już taksówki podstawić. Taniej wyjdzie – mówi sarkastycznie wicemarszałek.

Z kolei na linii 108 od Uherzec kursują drezyny. Ten fakt trzeba, według wicemarszałka, mimo wszystko brać pod uwagę. Podstawowym problemem jest jednak brak pasażerów.

– Jeżeli te linie będą remontowane, to wymóg PKP jest jasny: zachowana musi być minimalna frekwencja – podkreśla Piotr Pilch.

Grafika poglądowa

20-07-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym: