REKLAMA

Polowanie w Bieszczadach. Policja sprawdza, czy myśliwi stworzyli zagrożenie dla ludzi

BIESZCZADY / PODKARPACIE. Komenda Policji w Ustrzykach Dolnych prowadzi postępowanie sprawdzające, czy w czasie polowania, które odbyło się w niedzielę w obwodzie dzierżawionym przez Koło Łowieckie „Gawra” z Lutowisk nie doszło do narażania ludzi na utratę życia lub zdrowia.

Dorota Mękarska

Podkom. Aleksandara Wołoszyn-Kociuba, rzecznik komendanta powiatowego policji w Ustrzykach Dolnych informuje, że w sprawie prowadzone jest postępowanie sprawdzające z art. 160 kk, który mówi, że kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Polowali tam gdzie nie powinni?

W ostatnią niedzielę dwaj myśliwi, w tym, jeden przyjezdny, a drugi z Koła Łowieckiego „Gawra” w Lutowiskach polowali na rogacze. Mieli polować w obwodzie łowieckim „Gawry”, ale policja sprawdza, czy nie wkroczyli na prywatny teren wyłączony z obwodu łowieckiego, jak również, czy nie stworzyli zagrożenia dla zdrowia i życia przebywających w pobliżu ludzi. Indywidualne polowanie zostało przerwane m. in. przez wezwaną na miejsce policję.

Pracownik polował w czasie wolnym

Jeden z myśliwych to pracownik Lasów Państwowych.

Maciej Szpiech, nadleśniczy w Ustrzykach Dolnych wyjaśnia portalowi Esanok.pl, że pracownik polował w czasie wolnym od obowiązków zawodowych, do czego ma prawo, gdyż polowania są legalne, jak również, że nie złamał przepisów korzystając ze służbowej odzieży po godzinach pracy.

Prezes Koła Łowieckiego ,,Gawra” Lutowiska: w naszą relację i tak nikt nie uwierzy

Zwróciliśmy się o wyjaśnienie tej sprawy do prezesa Koła Łowieckiego „Gawra” w Lutowiskach. Jest to jedyne koło myśliwskie funkcjonujące na tym terenie.

Musimy czekać na efekty pracy policji, bo w naszą relację i tak nikt nie uwierzy – podkreśla Maciej Mikołajczak.

Myśliwi według jego słów polowali na terenie obwodu dzierżawionego przez koło. – Było to legalne polowanie, które zostało zapisane w książce ewidencji pobytu myśliwych na polowaniu indywidualnym – dodaje pan prezes.

Zaprzecza natomiast, by myśliwi stworzyli zagrożenie dla ludzi. Uważa też, że na akcję powinna być reakcja.

Myśliwy dostał polecenie od łowczego, by skierować doniesienie na policję w sprawie zakłócenia polowania – ujawnia.

Godności munduru leśnika nie splamiłem

Udało nam się skontaktować z myśliwym, który brał udział w polowaniu. Mężczyzna utrzymuje, że polowanie odbywało się co najmniej kilkaset metrów od najbliższego domu, może nawet około 1 km.

Polowanie było legalne i bezpieczne, naszą trzeźwość potwierdziło badanie wykonane przez policję, godności munduru leśnika nie splamiłem – podkreśla nasz rozmówca. – Ani straż graniczna (z którą byłem w kontakcie telefonicznym, gdyż polowanie odbywało się na terenie przygranicznym), ani policja nie musiała nas szukać. To my czekaliśmy na przyjazd funkcjonariuszy.


zdjęcie poglądowe

18-06-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym: