REKLAMA

Starosta bieszczadzki: Zamknięty tor uniemożliwia rozwój pogranicza

USTRZYKI DOLNE / PODKARPACIE. Chyba nie ma bardziej gorącego tematu na mapie kolejowej Podkarpacia niż linia 108. Decydenci podchodzą do niej jak do jeża, bo dziś po torowisku poruszają się drezyny rowerowe. Jest to oferta turystyczna znana i popularna, nagrodzona w 2015 roku certyfikatem za Najlepszy Produkt Turystyczny Polski.

Dorota Mękarska

Linia 108 łączy Stróże ze stacją Krościenko, a stamtąd z Chyrowem na Ukrainie. Można powiedzieć o niej, że to staruszka, gdyż zbudowano ją w 1872r. Łączyła Pierwszą Węgiersko-Galicyjską Kolej Żelazną z linią kolejową nr 96. Jak na tak leciwą damę, linia nie jest jeszcze w katastrofalnym stanie, ale nie jest też w dobrym. Ostatni raz naprawiano ją na początku lat 90., co spowodowało, że początkowo na niektórych odcinkach pociągi jeździły z prędkością 50 km na godzinę. W ostatnich latach użytkowania już tylko 20 km na godz. do granicy państwa, a były odcinki, gdzie obowiązywała prędkość 5 km na godz.! Ruch towarowy był okazjonalny, a pasażerski praktycznie został wygaszony.

Coś się kończy, coś się zaczyna

W 2013 roku na odcinku Nowy Zagórz-Krościenko linia została wyłączona z eksploatacji. Ludzie zaczęli zapominać, że w Bieszczady da się dojechać pociągiem Dwa lata później po torach zamiast pociągów zaczęły kursować drezyny kolejowe. Dziś w Uhercach Mineralnych znajduje się baza największej w Polsce turystycznej wypożyczalni drezyn rowerowych. Ta atrakcja, bez wątpienia potrzebna, ma tak zaciekłych zwolenników, że jakiekolwiek wspomnienie o uruchomieniu linii kolejowej 108, jest traktowane jak atak na ogólnonarodowe dobro. Trzeba jednak zauważyć, że od początku było wiadomo, że drezyny nie będą mogły jeździć po torach do końca świata i jeden dzień dłużej.

Jest tor, to powinny po nim jeździć pociągi

Igor Wójciak. Foto: archiwum Esanok.pl

Logiczne jest, że jak jest linia kolejowa to powinna ona funkcjonować – podkreśla Igor Wójciak ze Stowarzyszenia DolinaKolejowa.pl. – Nikomu do głowy nie przyjdzie rozłożyć się na autostradzie furmanką i mówić: teraz tą drogą będziemy jeździć my i proszę nam nie przeszkadzać!

Pasjonat kolei mimo to również podchodzi do linii 108 z dużą ostrożnością.

Jeśli kwestionowana była linia do Krosna i Rzeszowa to dlaczego nie ma być kwestionowana do Ustrzyk? – pyta retorycznie, mając na myśli zaciętą obronę status quo.

Wszyscy będą zadowoleni

Czy można jednak pogodzić obie sprawy, czyli drezyny i ruch kolejowy? Na pozór wydaje się to trudne.

Starosta bieszczadzki Marek Andruch uważa, że jest taka możliwość, a nawet konieczność.

Tu wszystkie możliwości są w grze. Spróbujemy to tak zrobić, aby wszyscy byli zadowoleni. I my i drezyny – zapowiada na wstępie rozmowy o linii 108. I dodaje. – To są w końcu tory kolejowe. Nie możemy być w tej sprawie ubezwłasnowolnieni. Czy ktoś wyobraża sobie, że zamknie się drogę, bo jeżdżą po niej gokarty? Musimy patrzeć na interes całej społeczności. Nie możemy linii 108 skazać na całkowitą degradację.

Dlatego w zeszły czwartek Ustrzykach Dolnych odbyło się spotkanie w sprawie linii kolejowej 108 na odcinku Zagórz-Krościenko. Uczestniczyli w nim: wicemarszałek podkarpacki Piotr Pilch, starosta sanocki Stanisław Chęć, wicestarosta leski Janusz Haftek, Jerzy Zuba reprezentujący burmistrza Zagórza, przedstawiciele Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego i on-line dyr. PLK Rzeszów Mieczysław Borowiec.

W mediach społecznościowych starosta Andruch napisał:

Marek Andruch. Foto: archiwum Esanok.pl

W bardzo ciekawej i konstruktywnej dyskusji omówiono obecny kontekst i uwarunkowania, m.in. poruszono tematy modernizacji linii kolejowej 108, przywrócenia połączeń kolejowych w Bieszczady, potencjalnych źródeł finansowania oraz o pojawiających się nowych możliwościach transportu kolejowego w tym regionie. Uzgodniono wspólne stanowisko samorządowców, które precyzuje najważniejsze punkty mapy drogowej do realizacji w następnych miesiącach, aby linia 108 mogła zostać odwieszona. Działania w tym kierunku będą kontynuowane.

Starosta daje głowę

Jednak bez inwestycji w infrastrukturę trudno będzie przywrócić ruch kolejowy na linii 108.

Tym muszą zająć się Polskie Linie Kolejowe – zaznacza starosta bieszczadzki. – Ale daję głowę, że jeśli się odwiesi linię, to ludzie będą jeździli pociągami. Na pewno obywatele Ukrainy będą korzystać z kolei. Tak narzekamy na brak rąk do pracy. Dlaczego nie mamy z obopólną korzyścią do tego doprowadzić? Mamy w Bieszczadach swoje potrzeby i nie może być tak, że interesy innych będą uniemożliwiać ich zaspokajanie.

Starosta w przywróceniu ruchu pasażerskiego na linii 108 widzi też szansę dla turystyki i korzyści dla biur podróży, zarówno polskich, jak i ukraińskich, które mogą wozić pociągami w dwie strony pasażerów.

Już przyjeżdża do nas co roku milion gości. Między Leskiem a Ustrzykami jest jedna droga i nic się w tej sprawie nie zmieni. Nie możemy na te drogę wpakować całego ruchu turystycznego, ciężarówek z drewnem i kamieniem. Tak nie da się dalej funkcjonować. Zamknięty tor uniemożliwia Bieszczadom rozwój – przekonuje Marek Andruch.

Rozwój to warunek konieczny

Jednak temat linii 108 budzi tak żywe emocje, że władze samorządowe mogą się na tym temacie „wyłożyć”. Wydaje się jednak, że starosta jest mocno zdeterminowany, by doprowadzić do tego, by do Ustrzyk Dolnych znowu zaczęły jeździć pociągi.

Jeśli ludzie mnie wybrali, to robię to, co jest dla tej społeczności dobre. Nie będę się oglądał na to, czy dostanę z tego powodu więcej czy mniej głosów – twardo stawia sprawę starosta bieszczadzki. – Rozwój to warunek sine qua non, by przetrwała tu polska społeczność.


foto: archiwum UMWP

18-05-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym: