Tragedia na brzozowskiej porodówce. Ojciec 18-latki: Klaudia bała się porodu


BRZOZÓW / PODKARPACIE. Rodzina 18-letniej Klaudii z Orzechówki, która zmarła w niedzielę na porodówce brzozowskiego szpitala, zarzuca personelowi medycznemu, że córka po porodzie nie otrzymała właściwej opieki. – My naszego dziecka już nie uratujemy, ale może nasz dramat spowoduje, że w porę nastąpi opamiętanie i dzięki temu inne kobiety będą bezpieczniejsze – mówi ojciec zmarłej.

Dorota Mękarska

Klaudia miała termin porodu wyznaczony na początek marca. Trzy tygodnie temu doszło do komplikacji zdrowotnych. Młoda kobieta trafiła do szpitala z podejrzeniem zatrucia ciążowego. Rodzice dziewczyny skontaktowali się z ginekologiem i otrzymali uspokajające informacje.

Po półtorej godzinie wypuścili ją ze szpitala – relacjonuje ojciec.

Ciężarna w zeszły piątek trafiła na porodówkę

Zadzwoniła w niedzielę rano, ale nie mogłem odebrać. Odzwoniłem za jakiś czas. Czuć było, że ma obawy. Zacząłem ją uspokajać mówiąc, żeby się nie bała. Mówiłem, że nie jest pierwszą i nie ostatnią, która rodzi dziecko, że mama rodziła w Brzozowie i siostra. I wszystko było dobrze – mówi pan Antoni.

Do akcji porodowej doszło w niedzielę przed południem. Rodzice relacjonują, że poród nie trwał długo. Urodziła się zdrowa dziewczynka. Siostra Klaudii skontaktowała się z nią po porodzie i poinformowała, że rodzina zjawi się w szpitalu około godz. 16. Nic nie zapowiadało tragedii, ale rodzice twierdzą, że młoda kobieta zaczęła słabnąć po porodzie. Usłyszała jednak, że ma spać.

Wszystko jest pod kontrolą!

Zaraz po godz. 16 krewni zjawili się na oddziale. Zastali przy położnicy znajomą rodziny, pracownicę szpitala. Kobieta była zaniepokojona, bo Klaudia prosiła o kontakt z rodziną. Nie czuła się dobrze. Chciała, by mama pojawiła się w szpitalu. Znajoma wyszła na korytarz, by zadzwonić. W drzwiach zderzyła się z rodziną Klaudii.

Weszliśmy na salę, ale już było za późno – płacze ojciec dziewczyny. – Dopiero jak zrobiliśmy ruch zaczęli koło niej biegać. Wezwali doktora. Podjęli reanimację, ale nie mieli żadnego sprzętu. Zaczęli go ściągać. To wszystko odbywało się na naszych oczach. Nie pozwalano nam do niej podejść. Lekarz wołał tylko, że wszystko jest pod kontrolą. W pewnym momencie Klaudia tylko krzyknęła i był koniec. Reanimowali ją jeszcze przez 4 godziny, ale ona już nie żyła.

Rodzina zablokowała szpitalną sekcję

Krewni Klaudii przeżyli szok.

To jest nie do uwierzenia. Dać dziecko do szpitala, żeby umarło? W dzisiejszych czasach, przy takim sprzęcie? – ojciec nie może pogodzić się z tragedią. – W domu by miała lepszą opiekę. Jak byśmy widzieli, że coś jest nie tak, to byśmy szybciej zareagowali niż na oddziale.

Rodzice 18-latki mają też obiekcje do postępowania szpitala już po śmierci córki. Dziwią się, że nie zawiadomiono prokuratury.

Poinformowano nas, że prokurator będzie w sekcji uczestniczył, a okazało się, że chcieli ją zrobić po cichu, bez jego udziału. W ostatniej chwili żeśmy to zablokowali. Teraz sekcja odbędzie się w Rzeszowie – informuje pan Antoni.

Rodzice Klaudii złożyli już zeznania w prokuraturze, ale śledztwo w sprawie śmierci córki nie będzie jedynym postępowaniem, które ich czeka. Ich wnuczka jest jeszcze w szpitalu i rodzina musi podjąć odpowiednie kroki prawne, by uzyskać opiekę nad dzieckiem.

pregnant-1245703_960_720

Trzy zgony na 100 tysięcy porodów

Śmierć 18-latki jest ogromną traumą dla jej rodziny, ale również dla całej społeczności, bo zgony okołoporodowe są obecnie niesłychanie rzadkie.

Jak podaje portal parenting.pl śmiertelność kobiet w ciąży spadła o 44 proc. w ciągu ostatnich 25 lat w skali całego świata, a w Polsce odsetek zgonów przy porodzie systematycznie spada o prawie sześć procent rocznie.

W 1990 roku odsetek zgonów wynosił 21,4, a obecnie w naszym kraju notuje się trzy przypadki śmierci na 100 tysięcy żywych urodzeń. Tak samo jest w Finlandii, Grecji i Islandii. Przykładowo w USA liczba zgonów wzrosła z 12 w 1990 roku do 14 w 2015 roku.

Statystyki na Podkarpaciu nie odbiegają od krajowych.

Statystyka to tylko statystyka. Na Podkarpaciu na przestrzeni wielu lat nie notowano zgonu okołoporodowego – wyjaśnia dr n. med. Jarosław Janeczko, wojewódzki konsultant d.s. ginekologii i położnictwa. – A w zeszłym roku doszło do dwóch przypadków, w tym jednego zgonu ciężarnej w wyniku wypadku drogowego, bo takie zdarzenia są również traktowane jako zgon okołoporodowy.

Kobiety umierają w czasie ciąży, w trakcie porodu i po nim, przede wszystkim z powodów krwotoków i zatorów.

Położna mgr Krystyna Krygowska, wojewódzka konsultantka d.s. pielęgniarstwa ginekologicznego i położnictwa, nie spotkała się w swojej 20-letniej pracy zawodowej z przypadkiem śmierci okołoporodowej.

To zgon w czasie ciąży i w okresie 6 tygodniu po porodzie, czyli w połogu – wyjaśnia położna.

Wojewódzka konsultantka przestrzega przez pospiesznym wyciąganiem wniosków dotyczących przyczyn tragedii w Brzozowie.

Rozumiem, że ta sprawa budzi szeroki niepokój społeczny, bo umarła młoda kobieta, ale trzeba poczekać na wyniki sekcji zwłok, która wykaże przyczynę zgonu – apeluje Krystyna Krygowska.