REKLAMA

W Sanoku nikt nie narzeka, w Lesku jest protest. Plan działania systemu ratownictwa medycznego budzi skrajne emocje

SANOK / PODKARPACIE. Trzeba przyznać, że powiat sanocki zyskał na aktualizacji wojewódzkiego planu działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Do Komańczy trafi dodatkowa karetka. To zmiana na plus. Nie wszyscy mają jednak powody do zadowolenia. W sobotę w Lesku odbył się protest w związku z przeniesieniem karetki specjalistycznej z Leska do Olszanicy.

Dorota Mękarska

W zeszłym tygodniu w Sanoku odbyło się spotkanie z wicewojewodą Piotrem Pilchem, podczas którego omawiano aktualizację planu. Wzięli w nim udział przedstawiciele powiatu sanockiego, miasta, dyrektor SP ZOZ w Sanoku, ratownicy medyczni oraz zaproszeni wójtowie.

W tym samym tygodniu, w sobotę w Lesku odbył się protest pod hasłem „Nie zabierajcie nam karetki”. Akcja protestacyjna miała na celu wywarcie presji na władze wojewódzkie. W oparciu o statystyki wojewoda wprowadziła do wojewódzkiego planu działania Państwowego Ratownictwa Medycznego zmiany, które niepokoją mieszkańców powiatu leskiego i bieszczadzkiego. Chodzi o stacjonowanie karetki specjalistycznej. Po wprowadzeniu zmian ma to być to jedyna „eska” na teren dwóch powiatów.

Tak naprawdę niewiele wiemy na temat nowego systemu – podkreśla Tadeusz Skowroński, przewodniczący NSZZ „Solidarność ’80” przy leskim szpitalu. – W Lesku miało być spotkanie z wojewodą poświęcone nowemu systemowi ratownictwa, ale zostało odwołane. Odbyło się natomiast spotkanie w Ustrzykach Dolnych, ale nie wiemy o czym tam dyskutowano.

Sanok jest zadowolony, pozostali zgrzytają zębami

Jak obecnie jest zorganizowany system ratownictwa medycznego w powiatach sanockim, brzozowskim, bieszczadzkim i leskim?
Rejon działania liczy 220 tysięcy mieszkańców. Obsługuje go 14 zespołów ratownictwa medycznego. Karetki specjalistyczne stacjonują w Sanoku, Brzozowie, Lesku i Ustrzykach Dolnych. Oprócz tego karetki podstawowe rozlokowane są w Sanoku, Tarnawie (gm. Zagórz), Brzozowie, Nozdrzcu (pow. brzozowski), Lesku, Polańczyku (plus dodatkowa w sezonie turystycznym), Cisnej, Ustrzykach Dolnych i Lutowiskach. W Ustrzykach Górnych stacjonuje karetka podstawowa jedynie w sezonie turystycznym.

W całym rejonie 1 karetka przypadała na 15 tysięcy mieszkańców, gdy np. w rejonie przemyskim na 23 tysiące, w rzeszowskim na 36 tysięcy, a w krośnieńskim na 27 tysięcy.

Według aktualizacji planu z dnia 3 marca b.r. karetki specjalistyczne mają być tylko w Brzozowie, Sanoku i Olszanicy. Karetki podstawowe zaplanowano w: Brzozowie, Nozdrzcu, Sanoku, Tarnawie, Komańczy, Lesku, Polańczyku (plus sezonowa), Cisnej , Ustrzykach Dolnych, Lutowiskach i sezonowa w Ustrzykach Górnych. Tym samym dla 220 tysięcy mieszkańców pomoc medyczną będzie świadczyć 15 zespołów ratownictwa medycznego, co daje jedną karetkę na 14 tysięcy mieszkańców. To znaczy, że ma być lepiej. Czy tak będzie w istocie?

foto8

Polepszenie poprzez pogorszenie?

To zależy od punktu siedzenia. W Sanoku, w starostwie powiatowym, na aktualizację nie narzekają.

Sanok zawsze jest zadowolony – żartuje wicestarosta Wacław Krawczyk, ale już na poważnie dodaje. – Karetki są w dyspozycji wojewody. My możemy mieć i 50 pojazdów, ale kontrakt będziemy mieć tylko na taką liczbę karetek, jaka jest określona przez wojewodę.

W sanockim Szpitalu Specjalistycznym też nie słychać narzekania. Podczas spotkania z wicewojewodą nie wnoszono większych zastrzeżeń. Dyskusja dotyczyła czasu pracy zespołów w Komańczy i Tarnawie.

Będziemy mieć określoną pulę godzin do dyspozycji – wyjaśnia dyrektor Henryk Przybycień. – W zależności od potrzeb będziemy mogli rozdysponować ją między poszczególne karetki.

Fantastycznie, że dołożyli karetkę w Komańczy, ale mieszkańcy będą musieli sobie planować choroby w czasie, gdy zespół ratownictwa medycznego będzie pracować – sarkastycznie ocenia tę sytuację Agata Pomykała, inicjatorka leskiego protestu, mając na myśli to, że komaniecka karetka według wstępnych zapowiedzi ma jeździć od godz. 7 do 19. Te godziny mogą jeszcze ulec zmianie.

To nie do końca jest polepszenie sytuacji – uważa Robert Płaziak, dyrektor SP ZOZ w Lesku. – Jeśli chodzi o powiat sanocki to stacjonowanie karetki w Komańczy i Tarnawie spowoduje wzrost kosztów – to jest nieuniknione. Natomiast w przypadku powiatu leskiego czas dojazdu karetki wynosił kilka minut, a przy stacjonowaniu w Olszanicy wzrośnie do kilkunastu minut.

Pani wojewodo, prosimy!

Dużo ostrzej sytuację ocenia Agata Pomykała, która odżegnuje się od politycznych konotacji.

To była akcja społeczna, a nie polityczna – podkreśla jej inicjatorka. – Protestujemy przeciwko likwidacji jednego zespołu ratowniczego, gdyż jedna karetka specjalistyczna nie może obsługiwać całych Bieszczadów, z 50 tysiącami mieszkańców i pół milionem turystów. Nie zgadzamy się z takim pomysłem, bo nasze życie i zdrowie jest zagrożone. W czasie akcji protestacyjnej wiele osób wypowiadało się, że dzięki tej karetce było im darowane drugie życie.

Agata Pomykała podnosi ten sam argument, co dyr. Płaziak, wskazując na wydłużenie czasu przejazdu karetki.

Dzięki temu, że karetka specjalistyczna stacjonuje w Lesku, moja mama, która miała zawał serca, żyje. Mówi się, że statystyki będą lepsze, ale jak mogą być lepsze, gdy karetka ze szpitala w Lesku jedzie 2 minuty, a z Olszanicy 7 minut. W Siankach będzie szybciej, jak będzie jechała z Olszanicy niż z Ustrzyk Dolnych? – dziwi się była wójt Baligrodu.

Organizatorka protestu podkreśla, że przez wiele lat społeczność Leska i powiatu leskiego oferowała wsparcie dla szpitala i SOR, angażowała się w zakup aparatury medycznej, a także w zakup karetek. Dlatego nie może zgodzić się na rozwiązanie, które nie zapewnia mieszkańcom bezpieczeństwa.

Agata Pomykała ma nadzieję, że wojewoda podkarpacki weźmie głos mieszkańców powiatu leskiego pod uwagę.

Nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja – zauważa nasza rozmówczyni. – Wierzymy, że może ona jeszcze ulec zmianie.

źródło: p24.pl

11-04-2017

Udostępnij ten artykuł znajomym: