Lesko uchwaliło budżet deficytowy. Brakująca kwota zostanie sfinansowana z kredytów i pożyczek (ZDJĘCIA)


LESKO / PODKARPACIE. Rada Miejska w Lesku uchwaliła budżet na 2017 rok. Sesja budżetowa stała się niejako okazją do podsumowania współpracy między burmistrzem Barbarą Jankiewicz a radnymi. Radni opozycji mieli wiele do niej zastrzeżeń, ale radni koalicyjni okazali się lojalnymi towarzyszami.
Dorota Mękarska

Dochody budżetowe zaplanowano na kwotę 43,9 mln zł, w tym bieżące na 36,7 mln zł, a majątkowe na 7,7 mln zł. Wydatki stanowią natomiast kwotę 45,7 mln zł, przy bieżących wynoszących 34,7 mln i majątkowych w kwocie 11,4 mln zł. Deficyt ustalono na kwotę 1,8 mln zł. Zostanie on sfinansowany z kredytów i pożyczek długoterminowych.

W sesji budżetowej nie uczestniczyła Barbara Jankiewicz. Ciężar dyskusji musiała na siebie wziąć wiceburmistrz Barbara Krasulak. Wydatnie wspomogli ją jednak radni koalicyjni, którzy bronili działań pani burmistrz.

Mieszkańcy nie powinni modlić się do władzy

Jako pierwszy głos zabrał Piotr Bąk. Radny nie ukrywał, że liczył na współpracę burmistrza z radnymi, co mogłoby mieć przełożenie na budżet, stanowiący odzwierciedlenie realnych potrzeb gminy. Do tej współpracy jednak, według radnego, nie doszło. Bąk zarzucił Barbarze Jankiewicz, że merytoryczne propozycje, które przedstawiał nie były brane pod uwagę. Dodał kąśliwie, że budżet na 2017 rok przedstawia tylko realne potrzeby spółki Lesko Sport. Paradoksalnie komisja budżetowa nie wypracowała w trakcie prac nad budżetem żadnych wniosków.

Nie dam sobie wmówić, że tak powinna funkcjonować władza. Władza powinna ludziom służyć, a nie ludzie mają modlić się do władzy – takimi słowami radny Bąk zakończył swoje wystąpienie.

Janusz Żaczek zauważył z kolei, że budżet na 2017 rok tak naprawdę będzie można ocenić w grudniu przyszłego roku. Jego zdaniem nie ma w nim finansowego odzwierciedlenia największych inwestycji, które czekają gminę Lesko. Radnemu chodziło m.in. o budowę kanalizacji, stację uzdatniania wody i remont oczyszczalni. – Jakie środki zostały na to zabezpieczone? – pytał radny zwracając uwagę na konieczność modernizacji oczyszczalni, brak spójnej polityki dotyczącej rewitalizacji miasta oraz reakcji gminy w sprawie nowej sieci szkół.

Radny poruszył też temat budżetu obywatelskiego, którego w Lesku nie ma.

Mieszkańcy dostali tylko takie inwestycje, na które według rady zasługują – stwierdził , odnosząc się również do niedostatku środków na rozwój turystyki, na zajęcia dla młodych ludzi i seniorów. – Nie ma wspólnej wizji rozwoju. Szarpiemy się od jednego projektu do drugiego – podsumował radny.

Budżet jednego autora

W sukurs władzy wykonawczej przyszedł Edward Klaczak, który zauważył, że wizje rozwoju miasta są różne, ale należy sobie życzyć takiej wizji i sukcesów, które są udziałem burmistrz Leska. Budżet, według radnego, nie może każdego zadowolić, bo w nawale potrzeb, wszystkiego nie da się wykonać. Aby tak się stało dochody musiałyby być na poziomie Sanoka lub Krosna, a potrzeby na poziomie Leska. Radny zaakcentował to, że utrzymano podatki na niezmienionym poziomie oraz dopłatę do wody i ścieków. Odniósł się także do zapisywania w budżecie środków na najpilniejsze gminne zadania. Według radnego Klaczaka takie zapisy są uzależnione od środków zewnętrznych, które gmina zdobędzie. Zapisywanie jakichkolwiek kwot bez niezbędnej wiedzy na temat wysokości ewentualnego dofinansowania mija się z celem. Na koniec radny ocenił budżet jednym skromnym słowem. Według niego jest on „dobry”.

Tego zdania nie podzielił Łukasz Ciółkowski, który zaraz na wstępie stwierdził, że trudno mu się odnieść jednoznacznie pozytywnie do budżetu. Radny stwierdził, że budżet miał tylko jednego autora – burmistrza Leska i został skonstruowany bez udziału rady lub przy minimalnych z nią konsultacjach.

Zrozumiałe, że potrzeb jest dużo i wszystkiego nie da się zrobić, bo budżet nie jest z gumy, ale muszą być wypracowane priorytety – powiedział radny, domagając się wpływu radnych na inwestycje, które mają być realizowane.

Zaoponował radny Klaczak, który stwierdził, że radni koalicyjni spotykali się z panią burmistrz i rozmawiali na temat budżetu.

Nad budżetem pracujemy nie od dzisiaj – włączyła się do dyskusji wiceburmistrz Barbara Krasulak, zdziwiona że dopiero w trakcie sesji padają uwagi do projektu, choć była możliwość składania wniosków, ale w minimalnym stopniu wykorzystana przez radnych. Pani wiceburmistrz odparła zarzut, że w Lesku nic nie robi się dla dzieci i młodzieży, przywołując szereg sukcesów, którzy odnieśli mali leszczanie wspierani przez gminę, m.in. zespoły „Wilczki” i „Bieszczadzkie Żabki”.

Nasz budżet jest budżetem realnym – stwierdziła na koniec akcentując potrzebę patrzenia w przyszłość, w której czekają gminę Lesko ogromne wydatki.

Piotr Bąk nie pozostawił wydatków na dzieci i młodzież bez odpowiedzi. Przywołał kwotę 2,5 mln zł na wykup obligacji spółki Lesko Sport.

Jak się to ma do dofinasowania do tych „Wilczków”? – zapytał retorycznie.

Przewodniczący: nie ma idealnego budżetu

Do kwestii poruszanych w dyskusji odniósł się Tomasz Bebkiewicz, przewodniczący Rady Miejskiej w Lesku. Zauważył, że gdyby każdy z radnych miał możliwość konstruowania budżetu, zrobiłby to po swojemu.

Nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkiego w jednym roku – apelował do radnych o zrozumienie mankamentów projektu budżetu. Przyznał się, że na sercu też leży mu kwestia budżetu obywatelskiego, ale przyganił radnym, że wniosek w tej sprawie nie padł. Wymienił potrzeby, na które uwagę zwracają mieszkańcy, konfrontując je z kwotą prawie 5 mln dopłacaną do szkół. – Fajnie jest tylko krytykować – stwierdził przewodniczący przestrzegając radnych przed skutkami nieuchwalenia budżetu w trakcie odbywającej się sesji.

Mamy czas do 31 stycznia – odparował Piotr Bąk, zaznaczając, że chce być poważnie traktowany, a nie jak notariusz, który ma tylko „przyklepać” projekt budżetu.

Łukasz Ciółkowski wypowiedź przewodniczącego potraktował bardzo krytycznie. Przypomniał, że wraz z radnym Bąkiem wielokrotnie mówili o potrzebie utworzenia budżetu obywatelskiego. Zarzucił też przewodniczącemu pustosłowie.

Mówi pan rzeczy oczywiste jak wielkie odkrycie – powiedział, domagając się powtórnie ustalenia listy priorytetów dla gminy i mieszkańców.

Dyskusję zakończyło głosowanie. Projekt budżetu został przegłosowany 9 głosami. Przeciw było 3 radnych, 2 wstrzymało się od głosu.

 


Komentarzy: 4 do “Lesko uchwaliło budżet deficytowy. Brakująca kwota zostanie sfinansowana z kredytów i pożyczek (ZDJĘCIA)”

  1. igor pisze:

    to w lesku jest jeszcze co zastawiać?

    0
    1
  2. bies pisze:

    Najważniejsza debata w roku ,a Pani Burmistrz gdzie ????

    0
    1
  3. ssasa pisze:

    bała się 😮

    0
    0
  4. taka mała uwaga pisze:

    Radny Ciółkowski mało zainteresowany przedmiotem sesji. Woli bawić się telefonem niż wnieść merytoryczne zdanie do obrad. Domyślam się, że wynagrodzenie za udział w sesji pobrał. W następnych wyborach samorządowych będzie ostatnią osobą, na którą oddam głos!

    6
    0