REKLAMA

Samorządowcy będą prosić wojewodę o pomoc. Tu też jest Polska

BIESZCZADY / PODKARPACIE. Samorządowcy z bieszczadzkich gmin wystąpią do wojewody podkarpackiego o pomoc w rozwiązaniu problemu wykluczenia komunikacyjnego. To wynik zawieszenia połączeń autobusowych z Bieszczadami przez „pekaesy” w Warszawie, Przemyślu i Rzeszowie, a także wycofania się Arrivy ze świadczenia usług komunikacyjnych na południu województwa podkarpackiego.


– Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie: wstaję rano, za piętnaście trzecia; latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę. Tylko wstaję i wychodzę.
– No, ubierasz się pan.
– W płaszcz, jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
– A… fakt.
– Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest pekaes.
– I zdanżasz pan?
– Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i się nie zatrzymuje. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie wysiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do Stadionu, a potem to już mam z górki, bo tak… w 119. przesiadka, w 13. przesiadka, w 345., i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.


To tekst jednego z popularnych skeczów, ale coraz bardziej adekwatnego do sytuacji w bieszczadzkich gminach.

Podniosą ceny biletów, a jakość usług nie wzrośnie

Jak już pisaliśmy Arriva wycofuje się z naszego terenu z powiatów sanockiego, brzozowskiego, leskiego i bieszczadzkiego. Od 1 lipca b.r. nie będzie świadczyć usług. Jest nadzieja, że w dwóch pierwszych powiatach lukę po Arrivie mogą zapełnić prywatni przewoźnicy, ale mieszkańcy naszego regionu i tak mają obawy.

Przewoźnicy, którzy wypełnią lukę po Arrivie od ręki podniosą ceny biletów, a jakość świadczonych usług nie wzrośnie, ze względu na stare autobusy – zauważa nasz czytelnik, zwracając uwagę na fakt, że wiele miejscowości i tak pozostanie bez komunikacji.

Posunięcie Arrivy najbardziej dotknie mieszkańców powiatu bieszczadzkiego, tym bardziej, że z dniem 11 lutego b.r. PKS Warszawa zlikwidował kursy ze stolicy do Ustrzyk Dolnych. Tak samo postąpił PKS Przemyśl. Z kolei PKS w Rzeszowie S.A. zawiesił po dwa połączenia Rzeszów – Bukowiec i Bukowiec – Rzeszów realizowane w niedziele, a także po dwa połączenia Rzeszów – Polańczyk i Polańczyk – Rzeszów.

W Brzozowskiem rynek po Arrivie przejmą prywatni przewoźnicy

W zeszłym tygodniu w Urzędzie Miejskim w Ustrzykach Dolnych odbyło się spotkanie samorządowców. Przybyli na nie oprócz samorządowców z Bieszczadów, także przedstawiciele z Sanoka, Brzozowa i powiatu brzozowskiego. Dyskutowano jak rozwiązać kwestię wykluczenia komunikacyjnego w Bieszczadach.

To jest największy problem dla Leska, Ustrzyk Dolnych i pozostałych bieszczadzkich gmin – podkreśla Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych. – Dla Sanoka i Brzozowa znacznie mniejszy. Przykładowo w Brzozowie na 17 linii autobusowych 12 mogą obsługiwać prywatni przewoźnicy.

Podobnie będzie w Sanoku , gdzie działają lokalni przewoźnicy, ale również firmy transportowe z Krosna i Rzeszowa.
Jednak i Sanok może odczuć wykluczenie komunikacyjne Bieszczadów. Wielu uczniów z gmin w powiecie leskim i bieszczadzkim wybiera to miasto jako miejsce edukacji na poziomie średnim. Młodzi ludzie pozbawieni możliwości dojazdu stracą możliwość szerszego wyboru szkół.

Uwaga skansen!
Rynek usług komunikacyjnych funkcjonuje w Bieszczadach sezonowo. Odżywa w lecie, zamiera w zimie. Nie ma firm, które świadczą regularny przewóz osób.

Sytuacja jest podbramkowa – uważa burmistrz Romowicz. – Kilka lat temu Bieszczady zostały wykluczone z usług kolejowych, dzisiaj to samo dzieje się z autobusami. Czasami mówimy, że należy postawić przez wjazdem w Bieszczady tabliczkę „skansen”.

W spotkaniu w Ustrzykach Dolnych uczestniczył Piotr Halupczok, prezes spółki Arriva Bus Transport Polska . Niestety gość nie dał żadnej nadziei bieszczadzkim samorządowcom. Jak podkreśla burmistrz Romowicz podczas spotkania prezes Arrivy poinformował, że decyzja spółki jest nieodwracalna.

Wojewodo pomóż!

Dlatego też nasi samorządowcy będą chcieli razem rozwiązać ten problem. Podczas spotkania rozważano możliwość wspólnego ogłoszenia przetargu na dowóz uczniów do szkół. Jest to jednak tylko jedna strona tego medalu, bo autobusy szkolne nie mogą przewozić innych pasażerów. Trudno zaś sobie wyobrazić, by gminy mogły kompleksowo rozwiązać problem komunikacji zbiorowej w Bieszczadach i sfinansować te usługi. Z tego względu samorządowcy postanowili, że zwrócą się o pomoc do wojewody podkarpackiego, jako przedstawiciela rządu w terenie. Spotkanie w Rzeszowie ma odbyć się w pierwszym tygodniu marca.

dworzec1

28-02-2017

Udostępnij ten artykuł znajomym: